20.07.2017

O książce, która próbowała być kryminałem

Tytuł oryginału:
Tytuł polski: Niebezpieczne kłamstwa
Autor: Becca Fitzpatrick
Tłumaczenie: Mariusz Gądek
Wydawnictwo: Moondrive

Jej imię, nazwisko, miejsce zamieszkania oraz przeszłość - to wszystko jest kłamstwem.
Nazwana Stellą Gordon dziewczyna została objęta programem ochrony świadków i przeprowadziła się do niewielkiego miasteczka. To tam właśnie nastolatka odkryję jak kłamstwa mogą być niebezpieczne, szczególnie te które dotyczą uczuć...



&&&

Na półce stoi książka, z prostym tytułem, niewyróżniającą się okładką, ale za to z interesującym opisem. Opisem obiecującym powieść z ciekawą historią, w której nie zabraknie elementów kryminalnych, czy sytuacji zaskakujących. Powieść, która miała odznaczać się na tle typowych książek młodzieżowych, tych o miłości i zagubionych nastolatkach. Niestety jak mówi sam tytuł powieści Beccy Fitzpatrcik kłamstwa bywają niebezpieczne, a serca czytelników wcale nie tak wyrozumiałe.


Łatwiej bowiem porzucić, niż zostać porzuconym.


Przeczytanie tej książki zajęło mi dwa tygodnie, a w międzyczasie musiałam zrobić sobie od niej ponad miesięczną przerwę by później przymusić się do jej skończenia. Ponieważ dla mnie ta powieść była po prostu męcząca i przerażająco nudna, pozbawiona jakiejkolwiek iskry. Styl, w jaki została napisane był sztywny, pozbawiony plastyczności, nie wywoływał nawet małego poczucia grozy. W dodatku ilość przemyśleń głównej bohaterki, a to o matce, a to o chłopaku, czy to jednym czy drugim (cóż za niespodzianka), a to o kobiecie, której wciąż robiła na złość, tylko po to by pokazać jak bardzo to nie jest ona zbuntowana była zatrważająca, a sposób, w jaki owe myśli zostały napisane może wywołać jedynie ciężkie westchnięcie.
Jeśli chodzi zaś o samą akcje związaną z przeszłością Stelli, to było jej bardzo niewiele, a gdy już się pojawiała to jak większość elementów książki Fitzpatrick była ona bardzo przewidywalna. Fakt ten sprawiał, że nie miałam chęci by kontynuować przygody z książką, w której dzieje się coś w teorii, może gdzieś na trzecim tle, ale w treści brakuje elementu akcji, czegoś co angażuje lub, choć interesuje.
Kiedy mówimy o zakończeniu tej historii to odniosłam wrażenie, że autorka wybrała najgorszą możliwość jaka istniała. Ostatnie strony Niebezpiecznych kłamstw są, bowiem po prostu słabe, nudne i idealnie wpasowują się w miałkość całości książki.


- Przebaczanie to niełatwa sztuka - stwierdziła Carmina. - Trzeba umieć znaleźć równowagę pomiędzy odrzuceniem tego, co nieistotne, a skupieniu się na tym, co najważniejsze. 

Stella nasza główna bohaterka jest nieznośnym bachorem, który aż sam prosi się o kłopoty, tylko po to by później narzekać, że w końcu do niej przyszły. Tym co może się w niej podobać jest jej zadziorność, ale poza tym narratorka Niebezpiecznych kłamstw jest niemal perfekcyjnym przykładem postaci, które darzę ogromną niechęcią. Oczywiście nie umknęło mojej uwadze w jak trudnej sytuacji Stella się znalazła, lecz wydaję mi się, że właśnie to wszystko powinno ją nauczyć logicznego myślenia i pokory.
Pozostali bohaterowie nie zostali wykreowani, źle, a wręcz pokusiłabym się o określenie ich kreacji mianem dobrej. Musi być jednak jakieś, ale i tak postacie drugoplanowe są tak mocno sztampowe, typowe, że wręcz nudne. Gdybym dostała rozpiszę z relacjami, które mają połączyć narratorkę z konkretnym bohaterem z pewnością określałabym ich charaktery tak jak widzimy je w książce. I bynajmniej nie jest to dla mnie zaleta.


Wszyscy jesteśmy skazani na popełnianie błędów, ponieważ tylko w ten sposób możemy się czegoś nauczyć. Ale niektóre lekcje są trudniejsze od innych.


Niebezpieczna kłamstwa z opisu wydawały się kryminałem skierowanym do nastolatków, lecz w rzeczywistości okazały się nudną powieścią młodzieżową, gdzie jeden schemat przeskakuje w drugi, a styl w jakim została napisana pozostawia wiele do życzenia. Gdybym nie czytała innych książek Beccy Fitzpatrick powiedziałabym, że to jej słabo udany debiut. Skoro jednak z autorką znałam się już wcześniej powiem po prostu: tym razem się nie udało.
I choć nie była to może najgorsza książka jaką przeczytałam, a jedynie powieść nudna, to czuję, że straciłam czas na czytanie jej, i żałuję, że nikt nie może zwrócić mi go z powrotem.

Moja ocena:
★★★☆☆☆☆☆☆☆
(słaba)


3 komentarze:

  1. Twoja recenzja tylko potwierdza moją decyzję, by trzymać się z daleka od tej książki. Becca Fitzpatrick powinna chyba jednak pozostać przy pisaniu romansów fantasy dla młodzieży, a nie "kryminałów"...

    Pozdrawiam,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak jak całym serduszkiem kocham Black Ice tak zgadzam się , że Dangerous Lies jest nudnawe.

    OdpowiedzUsuń
  3. W sumie zgadzam się, ale mi czytało się ją dobrze. Główna bohaterka na szczęście mnie nie wnerwiała, a najbardziej przeszkadzała mi przewidywalność i wątek romantyczny.
    Pozdrawiam!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń