10.08.2017

Od zera do bohatera

Tytuł oryginału: Tales from the Shadowhunter Academy
Tytuł polski: Opowieści z Akademii Nocnych Łowców
Seria: Dary Anioła (uzupełnienie)
Autor: Cassandra Clare, Maureen Johnson, Robin Wasserman, Sarah Res-Brennan
Tłumaczenie: Małgorzata Strzelec
Wydawnictwo: Mag












&&&

Znacie to uczucie, gdy z chęcią przeczytalibyście kontynuacje jakieś historii, a jednocześnie macie względem niej złe przeczucia? Opowieści z Akademii Nocnych Łowców to kolejna taka książka w mojej czytelniczej karierze.
Przyznam otwarcie, że byłam zła na Casandre Clare, ponieważ nie skończyła Darów Anioła te trzydzieści stron wcześniej, przez co zakończenie straciło swój emocjonalny wydźwięk. Z drugiej jednak strony przyszłość, jaka czekała Simona, wydawała się w tej sytuacji dziwnie intrygująca. I tak po wielu chwilach wahania czy sięgać po tę książkę pod groźbą, że moja ulubiona postać z serii straci swój urok w końcu, czy nie przeczytać i być ciekawą co autorka mu zgotowała, przeczytałam ową powieść. Jestem zadowolona. Chyba jestem zadowolona.

Ponieważ w poprzednim życiu, tym które usunięto z ich umysłów matka rzeczywiście go zdradziła. Powiedział jej prawdę, że zmieniono go w wampira, a ona wyrzuciła go z domu. Powiedziała mu, że już nie jest jej synem. Że jej syn nie żyje. Pokazała im oboju, że jej miłość ma swoje granice.

Tym na co muszę zwrócić uwagę to fakt, że opowiada się od siebie, różnią, może nie wszystkie znacząco, ale łatwo jest zauważyć, że ich autorzy się zmieniali. Moją ulubioną historią jest chyba to o parabatai, ponieważ miało wszystko, co potrzebne – odrobinę dramatu, trochę rozmyślań, kilka żartów i dobrych bohaterów. Na mojej, krótkiej liście ulubieńców, drugie miejsce przyznaje opowiadaniu o kręgu za naprawdę dobrą, dramatyczną historię Roberta Lightwooda, która niosła ze sobą wytłumaczenie (ale nie usprawiedliwienie) niektórych zachować z poprzednich książek. Miejsce trzecie? Opowieść o Alecu i Magnusie, aż sama się sobie dziwie, że dopiero to miejsce, lecz ta historia nie była ni porywająca, ani przesadnie zabawa, była trochę… monotonna?
Czy skoro wyróżniłam opowiadania niemówiące o Simonie, ale te o innych to historia o nim mi się nie podobała? To nie do końca tak. Gdy sięgałam po tę pozycję, miałam przed sobą, wyobrażenie tego, jak to będzie wyglądać. I wiecie co? Było dokładnie tak jak się tego, spodziewałam, nie doczekałam się zaskakujących zwrotów akcji, czy nietypowych rozwiązań. Pozostaje też kwestia, że opowiadania o Simonie prezentowały bardzo skrajny poziom, niektóre były absolutnie cudowne, a inne nudne.

Chciałbym być dobry w czymś, co doda piękna do świata, zamiast malować go krwią. 

Kreacja bohaterów to ten aspekt, w którym autorka (autorzy?) nie bardzo się postarała. Simon jest tutaj, bowiem kreowany na wielkiego bohatera niejako na siłę, przez co pozostałe postaci wydają się strasznie spłaszczone. Nocni Łowcy to w tej książce skrajnie uprzedzone do przyziemnych i podziemnych dzieciaki pewne swojej wspaniałości. Brakuje w nich jakieś iskry, drugiego dna i chyba przede wszystkim konkretnych cech charakteru, przynajmniej u tych, którzy przewijają się przez większość książki. Większość uczniów jest tutaj dla mnie po prostu pozbawiona indywidualności.

Jeśli zastanawiacie się, czy humor pozostaje na poziomie to z ulgą, mówię, że tak. Simon nie rzuca ripostami jak Jace, ale mówi pojedyncze zdania, które powiedziane w odpowiednich sytuacjach wywołują niewymuszony uśmiech na twarzy.

- Strzelamy teraz niedźwiedzia, czy jak? – zapytał.
- Myślę, że to nieuniknione.

Opowieści z Akademii Nocnych Łowców to książka, w której znajdziecie zarówno opowiadania bardzo dobre, jak i te słabe. Jeśli chcecie powrócić na chwilę do świata wykreowanego przez Cassandre Clare to możecie sięgnąć po tę pozycję, ale nie spodziewajcie się fajerwerków. Według mnie jest to, bowiem książka dobra, lecz nie oddająca hołdu tak dobrej postaci, jaką jest Simon. 

Moja ocena:
★★★★★☆☆☆☆☆
(przeciętna)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz