08.01.2016

Kto nas obroni przed stróżami?

Tytuł oryginału: Angelfall
Tytuł polski: Angelfall
Seria: Opowieść  Penryn o końcu świata (tom #1)
Autor: Susan Ee
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Wydawnictwo: Filia

Siedemnastoletnia Penryn ma o wiele poważniejsze problemy niż wybór sukienki na bal żyje, bowiem w świecie, w którym nad światem zapanowały żądne krwi anioły. Dziewczyna staje się odpowiedzialna za ochronę niepełnosprawnej siostry oraz niezdrowej całkowicie na umyśle matki. Gdy Paige zostaje porwana bohaterka musi sprzymierzyć się z najgorszym wrogiem i wyruszyć na jej ratunek .
Dlaczego anioły postanowiły zniszczyć nasz świat? Czy istnieje sposób, aby je pokonać? Czy ludzkość ma szanse przetrwać? Jakim kosztem może to zrobić? Czy wszystkich można uratować? Czy miłość zawsze jest wybuchem ognia?



&&&

Zauważyłam, że młodzież ostatnimi czasy lubi zaczytywać się w powieściach opowiadających o nieoptymistycznej przyszłości ludzkości. Autorzy książek muszą wykazać się nie lada wyobraźnią, aby nie zatonąć w masie dystopii, które zostają wydawane. Były już igrzyska i frakcje, a teraz przyszedł czas, aby Ziemię opanowały stwory, które od początków świata kojarzyły się ludziom z bezpieczeństwem, z niebem i z nieskazitelną bielą skrzydeł - Anioły Stróże. Zaciekawiona opisem widniejącym na tyle oprawki postanowiłam spróbować zagłębić się w wizję diabelskich aniołów, która okazała się o wiele lepiej rozwinięta niż mogłabym się spodziewać po książce młodzieżowej.

O realności apokalipsy przekonuje mnie jednak coś innego: chrzęst smartfonów pod naszymi butami. Tylko koniec świata mógł skłonić miłośników gadżetów do porzucenia urządzeń na ulicy. Kiedyś takie postępowanie uznano by niemal za świętokradztwo, dziś telefony są zbędnym balastem.

Po przeczytaniu pierwszych pięciu stron kompletnie odechciało mi się czytać tej pozycji. Dowiedziałam się, że nastąpił atak na naszą planetę, wiedziałam, przez kogo, ale nie miałam pojęcia, dlaczego, a ja strasznie nie lubię, gdy rzeczy dzieją się bez przyczyny. Nie zrozumcie mnie źle, naprawdę zdaję sobie sprawę, że to wyjaśnia się najczęściej w trakcie a często dopiero przy zakończeniu lektury, jednak nie potrafiłam odnaleźć się w wizji autorki, tak jak po pochlebnych recenzjach się spodziewałam. Wzięłam jednak głęboki oddech i po chwili zawahania, czy nie warto jednak wziąć się za inną książkę a do tej wrócić za jakiś czas, zaczęłam czytać kolejne strony Angelfall, które okazały się o wiele ciekawsze.

Główni bohaterowie nie odznaczają się niczym szczególnym na tle innych. Tytułowa Penryn jest dziewczyną bardzo odważną i gotową na każde poświęcenie, aby ochronić swoją matkę i małą siostrę. Raffe jest zabójczo przystojny, ma poczucie humoru, a na pierwszym miejscu w jego hierarchii moralnej stoi honor i szacunek. Ciekawą postacią okazuję się pojawiająca się na drugim planie matka Penryn, która okazuje się mieć pewne problemy ze samą sobą. Pozostałe osoby, który przewijają się przez powieść są dobrze nakreślone i nie zlewają się w głowie czytelnika, jak to często w przypadku natłoku bohaterów bywa. Na wyróżnienie zasługuję też Paige, młodsza siostra głównej bohaterki, która pojawiła się w tej części zaledwie przez moment, ale zyskała moją ogromną sympatie i wzbudziła ogromne poczucie nie sprawiedliwości.
 - Na tym polegał twój plan?
- Mój plan zakładał, że zostanę rockmanem, zjeżdżę świat otoczony gromadką fanek, a potem potwornie utyję i spędzę resztę życia, grając na komputerze, otoczony wianuszkiem dziewczyn przekonanych, że wciąż wyglądam równie dobrze jak za czasów kariery muzycznej - Wzrusza ramionami, jakby chciał powiedzieć: „Kto by pomyślał, że świat się tak bardzo zmieni?”.

Bardzo podobały mi się opisy, którymi podzieliła się z nami Susan Ee. Zarówno sceny walki, przerażające znaleziska, stan budynków, jak i uczucia zostały opisane przez odpowiednią ilość słów. Nie zdążyłam się zanudzić opisami, ale nie odczuwałam też niedosytu spowodowanego nikłymi informacjami o ważnym zdarzeniu, czy miejscu. Wątek miłosny jest dla mnie ogromnym plusem dla tej powieści. Został przedstawiony bardzo subtelnie i, co bardzo ważne miał czas na rozwój, nie było tutaj tak jak w wielu książkach nagłego pojawienia się sympatii, tylko powolne odkrywanie drugiej osoby.

-Daj nauczę cię. Pokaż stopę.
-W świecie aniołów to dość śmiała propozycja. Zanim pokarzę komuś stopy, oczekuję najpierw zaproszenia na kolację, wina i zajmującej konwersacji.

Przyznam się tutaj, że nie lubię magicznych stworzeń. Żadne wróżki, elfy, czy magicy mnie nie fascynują, jednak sytuacja ma się zupełnie inaczej, jeśli chodzi o anioły, które zawsze mnie zastanawiały. Jak to jest, że mają nas strzec? Dlaczego miałyby to robić? Czy nawet Bóg potrzebuje pomocników? Napotkałam się na wiele wyobrażeń tych stworzeń, jednak wizja przedstawiona w tym utworze wyróżnia się na tle innych swoją brutalnością. Jeśli lubicie dystopiczne powieści z silną bohaterką i związkiem, który nie ma szans na istnienie, to Angelfall jest dla was pozycją obowiązkową. Ta książka zawiera dla mnie wszystko, co tego typu powieść powinna zawierać i z ogromnymi nadziejami przeczytam drugą część.

Moja ocena: 
★★★★★★★☆☆☆
(bardzo dobra)

*zdanie znajdujące się w tytule pochodzi z książki

2 komentarze:

  1. Dałam jej taką samą ocenę i w sumie mam podobne zdanie. Niestety, oczekiwałam czegoś więcej po tak wychwalanej serii Susan Ee, a dostałam zwykłą, całkowicie normalną dystopię z nieco przewidywalną fabułą. Poza tym nie poznałam zbytnio bohaterów, przynajmniej nie na tyle, aby powiedzieć, czy ich lubię, czy nie. Ogółem nie wspominam za miło. Mimo że była bardzo dobra.
    Zapraszam na recenzję Tajemnego ognia!

    OdpowiedzUsuń
  2. Od jakiegoś czasu mam ochotę zapoznać się z tą książką, bo słyszałam już o niej morze pozytywów! Uwzględniłam ją nawet w swoich od dawna planowanych, wielkich zakupach książkowych, więc mam nadzieję, że spodoba mi się na tyle, abym na długo ją zapamiętała! :>
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń