15.01.2016

Nieważne co się stanie ważne, że jesteś przy mnie


Tytuł oryginału: When Rainbows End
Tytuł polski: Na końcu tęczy (Love, Rosie)
Autor: Cecelia Ahern
Tłumaczenie: Joanna Graberek
Wydawnictwo: Akurat

Rosie i Alex od zawsze byli dla siebie wszystkim. Gdy życie postanawiało ich zatopić chronili się nawzajem i nie pozwalali, aby któreś upadło na dno. Razem na dobre i na złe. Niestety ktoś na górze nie chciał dam im szansy i przyjaciele muszą pogodzić się z wieloletnią rozłąką. Chłopak wyjeżdża do Ameryki, a Rosie zostaję uziemiona w Irlandii.
Czy nasze uczucia zawsze są oczywiste? Czy na miłość powinniśmy czekać? Jak bardzo możemy skomplikować nasze życie? Czy na każdego czeka szczęście? Czy historia lubi się powtarzać? 

&&&

Na końcu tęczy było moim drugim spotkaniem z Ahern. Po wzruszającym i refleksyjnym PS. Kocham cię nie miałam wątpliwości, że autorka potrafi wpłynąć na emocje czytelnika. Miałam to szczęście, że przeczytałam tę książkę przed całym szałem na nią związanym z ekranizacją pod zmienionym tytułem. Już wtedy pokochałam tę ciepłą historię a pozytywne opinie innych blogerów utwierdziły mnie w przekonaniu, że nie tylko ja uwielbiam obyczajowe historię z pozoru oklepanym głównym motywem. Tutaj jednak sporym urozmaiceniem jest narracja epistolarna, która dodaje tej książce blasku, sprawia, że książka przestaję być kolejną historią, a staję się piękną opowieścią.
Jeśli ludzie mówią o długiej historii, oznacza to zazwyczaj, że jest krótka, ale oni ze wstydu nie potrafią się zdobyć na powiedzenie sobie prawdy.

Książkę irlandzkiej pisarki na rynku wydawniczym wyróżnia przede wszystkim forma, o której już wspomniałam Żyjemy, bowiem z bohaterami przez kilkadziesiąt lat, czytając ich wiadomości, zaproszenia i skrawki tekstu zapisanego na kartkach. Przyznaję, że początkowo trudno było mi przestawić się na epistolarną formułę, ponieważ nieczęsto sięgam po tytuły zapisane w ten sposób. Po kilkunastu stronach jednak wkręciłam się w życie bohaterów wykreowanych przez Cecelie Ahern, a brak typowej narracji, czy opisów stał się dla mnie atutem tej książki. Niesamowity jest przecież fakt, że ta książka nie potrzebuje narratora, aby wpłynąć na nasze uczucia.

Bohaterki najczęściej zniechęcały mnie do siebie bowiem właśnie swoimi myślami, tutaj jednak Rosie wydała mi się przesympatyczna. Nie wiem czy z racji braku wglądu do jej myśli, czy ze względu na kreacje samej bohaterki, ale polubiłam tę/tą dziewczynę. Na Alexa miałam ochotę krzyknąć wielokrotnie, aby przejrzał na oczy, ale nawet mimo tej krótkowzroczność nie mogłam go nie polubić, jest cudowny w swojej prostocie. 
Myślę, że życie lubi nas od czasu do czasu wypróbowywać: czujesz, że się staczasz, coraz szybciej, a kiedy Ci się wydaje, że już dłużej tego nie wytrzymasz, nagle się poprawia.

Różnorodność charakterów drugoplanowych budowała świetne tło dla całej historii. Dzięki niemu, w tej powieści zostały poruszone ciekawe tematy, przez które nie czuliśmy znużenia relacją głównych bohaterów. Pisarka tworzyła kolejne zawirowania w życiu naszych bohaterów dzięki którym nie mogliśmy się nudzić. Pozostałe postaci są, bowiem ludźmi z krwi i kości, którzy żyją obok nas, tymi których mijamy na ulicach. Kreacja bohaterów wyszła autorce świetnie, a każda osoba miała swoje charakterystyczne cechy. Postacie żyły w mojej głowie, jako niewiarygodnie prawdziwe i szalone. Nie mogłam ich nie polubić.

Nie mogę też nie wspomnień o humorze zawartym w wiadomościach, wymienianych pomiędzy bohaterami. Na szczególnie wyróżnienie zasługują tutaj wiadomości Rosie i Ruby, które rozbawiały mnie najmocniej. Uśmiech na twarzy przy niektórych fragmentach gwarantowany.
Zanurzyłam się w ciepłej kąpieli i zaczęłam rozważać samobójstwo przez utopienie. Potem jednak przypomniałam sobie o resztkach ciasta czekoladowego w lodówce i wynurzyłam się, nabierając powietrza w płuca. Dla niektórych rzeczy warto żyć.

Na zakończenie wspomnę, że poznałam i pokochałam Rosie, i Alexa już w okresie szkolnym, a ich losy śledziłam z ogromny zaangażowaniem. Kibicowałam tym przyjaciołom z całego serca, bo inaczej nie potrafiłam. Ta historia po prostu do mnie przemówiła i podbiła moje serce każdą swoją stroną. Główna bohaterka gubi się raz za razem i choć czasem brakuje jej siły to wciąż próbuje się odnaleźć. Podejmuje złe decyzje, za które mamy ochotę na nią nawrzeszczeć. Gdy Rosie się śmiała to i ja nie potrafiłam powstrzymać uśmiechu malującego się na mojej twarzy. Gdy kobieta się złościła, popadałam w jej nastrój.

Jeśli poszukujesz historii pełnej akcji i nieoczekiwanym zwrotów akcji to ta książka nie jest dla ciebie. Jeśli chcesz przeczytać książkę o życiu zwykłych ludzi, na których barki wciąż spadają nowe problemy a oni wciąż chcą walczyć, to powinieneś poznać perypetie Alexa i jego przyjaciółki. Na końcu tęczy jest przesyconą emocjami powieścią dającą wiarą w lepsze jutro, w dobrą przyszłość.

Moja ocena:
★★★★★★★★☆☆
(rewelacyjna)

2 komentarze:

  1. Uwielbiam tę książkę! Jest niezwykła pod każdym względem! A listy, maile i wiadomości tylko dodają jej uroki i sprawiają, że jest wyjątkowa pośród innych tego typu historii :>
    Pozdrawiam
    secretsofbooks.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak wiem, że książka świetna i nie bij, nie czytałam jej, ale wszyscy usilnie próbują mnie do tego namówić. Widziałam film i nawet fajny był, ale na tę powieść nie mam już czasu.
    Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń