26.02.2016

Anioły łaknące krwi powracają


Tytuł oryginału: World After
Tytuł polski: Angelfall. Penryn i Świat Po.
Seria: Opowieść Penryn o końcu świata (tom #2)
Autor: Susan Ee
Tłumaczenie: Jacek Konieczny
Wydawnictwo: Filia

W chwili gdy Raffe znika, by wypełnić swoje obowiązki Penryn musi radzić sobie sama z młodszą siostrą i niepoczytalną matką. Dziewczyna dostaję jednak szansę na złagodzenie tęsknoty za aniołem, może poznać przeszłość swojego przyjaciela, ale czy aby na pewno jest na to gotowa? Cóż takiego zobaczy w przeszłości chłopaka? Czy Raffe był tym za kogo się podawał? Czy przyjaźń między dwoma gatunkami może przetrwać? I najważniejsze, czy cokolwiek może uratować nasz świat?

&&&

Większość trylogii, które miałam przyjemność (mniejszą lub większą) czytać potwierdzają tezę, że drugi tom jest najsłabszym punktem całej historii. W przypadku Angelfall kontynuacja okazała się równie dobra, choć zabrakło mi elementu zaskoczenia.

- Ona nienawidzi uroczych rzeczy. Uroczo, co najwyżej lubi okaleczać innych.
- Nikt nie nienawidzi uroczych rzeczy.
- Z wyjątkiem anielskich mieczy.

Jeśli jesteś fanką Raffe to po tej powieści możesz odczuwać lekki zawód. W Penryn i kres dni anioł pojawia się sporadycznie we wspomnieniach oraz przy samym zakończeniu. Myślę, że jest to trochę oklepany pomysł. W wielu seriach w kolejnej części z jakiegoś powodu z życia głównej bohaterki znika jej wielka miłość. Susan Ee poszła tutaj w lekki schemat, ale można jej to wybaczyć.
Wciąż pozostaję zachwycona wizją autorki w kwestii przedstawienia aniołów. Stwory wciąż chcą opanować świat i wytępić z niego ludzką rasę (szkoda, że nadal nie wiemy, z jakiego powodu). Ludzie, choć przerażeni do szpiku kości wciąż mają nadzieję na ostateczne zwycięstwo. Ta wizja, choć przerażająca to w równym stopniu także intrygująca.

- Twój świat tak bardzo różni się od mojego. Czy wy w ogóle macie jakieś wspólne cechy z ludźmi?
- Nic, do czego chcielibyśmy się przyznać. 

Penryn wciąż jest sobą, pełną werwy, odważną i niezależną dziewczyną. Z jednej strony jest to ogromna zaleta, gdyż autorka nie postanowiła nagle zrobić z niej zupełnie kogoś innego. Z drugiej jednak charakter głównej bohaterki jest wadą. Jak wiele takich żeńskich postaci zna literatura? Mimo tej szablonowości wciąż podziwiam tę dziewczynę i darzę niemałą sympatią.
Raffe jest... Fajny. Naprawdę go polubiłam, ale w tłumie gdzieś znika. Ma poczucie humoru, jest niezwykle przystojny, a do tego czarujący i wydawać by się mogło, że jest jednym z tych bohaterów, których się kocha, którym niczego nie brakuje. Zabrakło mi w nim jednak czegoś innego, co pozwoliłoby zapamiętać go na dłużej, a może i nawet nazwać jedną z ulubionych męskich postaci literackich. Miał jednakże niemały potencjał i nie mam wątpliwości, że większość młodych czytelniczych pokocha tego chłopaka.

- Jesteś przeurocza, kiedy się boisz.
Posyłam mu gniewne spojrzenie.
- Dobra, dobra, ty też jesteś uroczy, gdy się boisz.
Wybucha śmiechem.
- Chciałaś chyba powiedzieć, że jestem powalająco przystojny, kiedy się nie boję. Bo przecież nie mogłaś kiedykolwiek widzieć, żebym się bał.

Wyłączając parę głównych bohaterów inni ludzie są przedstawieni mniej sztampowo. Matka Penryn jest zdecydowanie jedną z największych zalet całej książki, jest postacią, o której ma się ochotę przeczytać odrębną powieść. Raz pojawia się jako wybawienie, później jako demon strąca do przepaści, nieprzewidywalna, szalona i przerażająca.
Paige udaje się nam w tej części poznać trochę bliżej i zaczynamy dostrzegać jej ogromną przemianę. Z niepełnosprawnej dziewczynki do wojowniczki, niebezpiecznego potwora, na którego widok inni uciekają jak najdalej.
Bliźniaki dodają humoru całej historii swoimi dialogami. A pozostali bohaterowie zarysowani w odpowiedni sposób nie zlewają się ze sobą.

- Zaraz zwymiotuję - mówię.
- Rozkazuję ci nie wymiotować - mówi Abi.
- Ojej, mogłeś tego nie mówić - wtrąca Dee-Dum. - To urodzona buntowniczka. Porzyga się tylko po to, aby postawić na swoim.

Opisy wciąż utrzymują poziom i nie nużą w trakcie czytania. Całą książkę czyta się błyskawicznie z powodu wciąż pędzącej na przód akcji. W Angelfall nie ma czasu na nudne wstawki, tu wciąż coś się dzieję. Powieść nie jest również pozbawiona świetnych opisów krwawych scen nie, co dodaje jej mroku.
Polecam tą książkę przede wszystkim młodzieży, która lubi postapokaliptyczne klimaty oraz osobą, które mają na chwilę relaksu przy dobrej książce. Nie jest to może literatura z najwyższej półki, niemniej jest to jedna z lepszych z książek młodzieżowych jakie przeczytałam.

Moja ocena:
★★★★★★★☆☆☆
(bardzo dobra)

2 komentarze:

  1. A już parę razy przechodziła obok i się zastanawiałam nad wzięciem tej trylogii. :) Lubię książki o aniołach. :D
    http://kochamczytack.blogspot.com
    Konkurs u mnie. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Angelfall poluję już bardzo długo, więc mam nadzieję, że szybko uda mi się sięgnąć po pierwszy tom. Szkoda, że w tej części zabrakło elementu zaskoczenia, ale przy tak dobrej fabule, chyba nie jest to aż tak wielkim minusem :D

    OdpowiedzUsuń