13.06.2016

Nie mogę tu zostać, nie mogę stąd uciec

Tytuł oryginału: Stealing Phoenix
Tytuł polski: Jak cię wykraść, Feniksie?*
Seria: Saga o braciach Benedictach (tom #2)
Autor: Joss Stirling
Tłumaczenie: Julia Chimiak
Wydawnictwo: Akapit Press

Phoenix należy do bezwzględnego środowiska, znanego jako gang ludzi ze szczególnymi uzdolnieniami. Dzięki swoim umiejętnościom dziewczyna stała się świetną złodziejką, a okradanie ludzi zaczęło sprawiać jej przyjemność. Kolejne zlecenie nastolatki nie wydawało się szczególne, przecież często na swojej drodze spotykała bogatych studentów. Podczas spotkania ze swoją ofiarą, coś w niej jednak rozbłysnęło. Czyżby to niepozorny Yves miał zostać jej Przeznaczonym?
Historia miłości, która nie powinna była się zdarzyć. Opowieść o walce o pozbycie się więzów przeszłości i odkrycie dla siebie nowej przyszłości. Życie sawanata jeszcze nigdy nie było tak skomplikowane.
Czy przystojny Benedict znajdzie odpowiedź na pytanie: Jak wykraść, Phoenix?


&&&

Pierwszy tom cyklu spodobał mi się w swojej prostocie. Podchodząc, więc do drugiej części liczyłam na coś podobnego: na wartką akcję i ciekawy romans między dwójką Przeznaczonych. Okazało się, że autorka wciąż ma pomysły jak poprowadzić dalej historię rodziny Benedictów, a jej warsztat pisarski pozostał przyjemnym w odbiorze.
Okładka znów jest bardzo ładna. Jak cię wykraść, Feniksie ma jednak bardziej krzykliwą szatę graficzną obleczoną głównie w mocną czerwień, z dodatkami bieli i czerni. Kolorowy kształt na środku powieści nawiązuje zarówno do chwytliwego tytułu, jak i historii przedstawionej w środku. Nie mogę wybrać obwoluty, która podoba mi się bardziej, obie mają w sobie coś, co przyciąga moją uwagę. Jedna jest harmonijna, druga bardziej wyrazista, co uniemożliwia sprawiedliwe porównanie.

- Nie bądź taka sceptyczna. Podkopujesz moją pewność siebie.
- Wątpię. Nawet przejazd śmieciarki nie podkopie twojej pewności siebie.
Yves uściskał mnie.
- Ciesze się, że tak szybko potrafisz rozpoznawać charaktery. Prawidłowo go zaklasyfikowałaś.
- Tak, przypięła mi karteczkę do palca u nogi i zamknęła w chłodni, a potem zakopała sześć stóp pod ziemią. - Xav złapał się za pierś i spadł ze stołka. - Nigdy nie dojdę do siebie po tej zbrodni na moim charakterze.

Yvesa kojarzymy, jako jednego ze starszych braci Zeda, jaki chłopak jest jednak naprawdę? Czy powinniśmy byli ufać opiniom innym o tym chłopaku? I tak, i nie. Jasne, jest on tym inteligentnym oraz wrażliwym, ale pod tą otoczką kryję siłę, o jakiej marzy wielu. Ten chłopak jest dosłownie i w przenośni jest iskrą, która może wywołać pożar. Trudno było mi go nie polubić, gdy był taki opiekuńczy wobec swojej ukochanej, ale jego determinacja i spryt również wpłynęły na jego ocenę bardzo pozytywnie. Zdolność, które posiadał nastolatek były niebezpieczne dla jego otoczenia, nie rwałam się, więc żeby je posiąść (szczególnie z moim temperamentem), ale intrygowało mnie jak musi czuć się Yves ze świadomościom posiadanych mocy.
Phoenix jest bohaterką, do której mam neutralne nastawienie. Podoba mi się jej cięty język, szczerość oraz fascynowała mnie jej historia, zarówno ta z przeszłości, jak i ta, która spotyka ją teraz. Ucieczki, które często organizowała, chociaż trochę irytujące to jednak zrozumiałe dzięki poznaniu lęku, kryjącego się w umyśle dziewczyny za sprawą jej oprawców.
Relacja tej dwójki, jak zwykle w związkach Przeznaczonych jest gwałtownym napływem uczuć, potwierdzonym pewnością wzajemnej miłości. Wydawałoby mi się to nienaturalne gdybym czytała powieść osadzoną w zwykłym świecie, ale obecność niezwykłych umiejętności posiadanych przez bohaterów oraz znajomość praw panujących w świecie sawantów sprawiły, że nie przeszkadzało mi to. Podobała mi się wręcz ta gwałtowność w relacjach zakochanych, a później także potrzeba wzajemnej ochrony i bliskości. Ważny był też dla mnie fakt, że autorka nie zrobiła z Yvesa i Phoenix drugich Zeda i Sky ale pozwoliła, aby oba związki posiadały widoczne różnice, nie zacierając tym samym dwóch odrębnych bytów.

Nawet geniusze mogli się mylić - choćby Einstein, który wyraźnie nie trafił z fryzjerem.

Stirling posługuje się prosty piórem, lecz tym razem obrazowe przedstawianie pewnych sytuacji przez Phoenix dodawało powieści świeżości, udowadniając, że tym razem inna osoba została obsadzona w roli narratora. Opisy Londynu pozwalały wczuwać się w poszczególne sytuacje, ale nie przytłaczały mnie swoją dokładnością, czy objętością. Książkę czyta się zaskakująco szybko, dzięki jej prostocie.
Akcja pojawia się już na początku książki, jako, że główna bohaterka nie należy do sympatycznego towarzystwa. Pisarka prowadziła ją łatwo, nie komplikując zbytnio, nie starając się sprowadzić czytelnika na niewłaściwe tory. Finał całej sytuacji  nie powinien, więc być zaskakujący dla osób z instynktem, czy też dobrze oczytanych. Zakończenie nie było elementem, przy którym można było obgryzać paznokcie ze zdenerwowania, bo znając rozwiązania w powieściach młodzieżowych nie będziemy odczuwać szczególnego zagrożenia. Mimo tej przewidywalności sekwencje mówiące o czyhającym niebezpieczeństwach czytało mi się przyjemnie, nie zwracałam na tę powtarzalność szczególnej uwagi.

Nauczyłam się jednego: rodzina biologiczna potrafi być pułapką; tylko ta, którą sama sobie tworzysz, daje ci dom i ludzi do kochania.

W Jak cię wykraść, Feniksie tak jak w jej poprzedniczce nie znajdziecie odkrywczych sytuacji, lub postaci, ponieważ to wszystko już było. Zdolności posiadane przez bohaterów także nie sprawiają, że odkryjemy coś nowego w tej powieści. Tutaj, bowiem również mamy do czynienia z prostym schematem książek dla młodzieży, opisanymi w spójny sposób. Jest to jednak znowu dobra książka na chwilę, o której prędko zapomnimy, ale jej czytanie sprawi nam przyjemność. Poleciłabym tę historię raczej żeńskiej części młodzieży, której nie przeszkadza wtórność ani gwałtowność pojawiającej się między postaciami miłości.  Jeśli jednak macie ochotę na lekką książkę, ale wiek nastoletni już za wami, możecie porwać tę powieść w łapki, spróbować poddać się chwili relaksu i przerwy od myślenia, pozwalając sobie wejść w świat naszych bohaterów. 
Polecam, więc historię napisaną przez Stirling, ale na pewno nie osobą nielubiącym romansów. Ja mimo, że  wszystko bawiłam się przy niej świetnie.  A osoby przepadające za paranormalnymi miłościami powinny być zachwycone - ta powieść ma w sobie wszystko co według mnie, książka tego typu mieć powinna.

Moja ocena:
★★★★★★★☆☆☆
(bardzo dobra)

&&&

W odpowiedzi na liczne pytania mówię, że bez problemu można mnie zapraszać do znajomych w serwisie Lubimy Czytać lub pisać do mnie na maila/GG. Spokojnie ja nie gryzę c:

*W Polsce można spotkać dwa tytułu tego tomu. Poza podanym powyżej, powieść jest znana także jako Jak się wykraść, Phoenix?

1 komentarz:

  1. Ciekawa recenzja:) Sowa nigdy nie słyszała o tej książce.

    OdpowiedzUsuń