14.07.2016

BookAThon. Jestem na tak, czy nie?



Co przeczytałam?
Z dumą i uśmiechem na twarzy obwieszczam: podołałam. Dodatkowo w ciągu  minionego tygodnia poza pięcioma planowanymi książkami odświeżyłam sobie dwie sentymentalne dla mnie powieści . Jako przeczytane zaznaczam więc: Anne we krwi (6/10), Pułapkę uczuć (5/10), Before. Chroń mnie przed tym czego pragnę (1/10), Black Ice (7/10), Berło Serapisa i inne opowiadania (przeczytane trzy historię, pozostawiam bez oceny ze względu na formę), Idealną chemię (8/10), Prawo przyciągania (8/10). Średnia ocen wystawionych powyższym historią to: 5,83. Ilość przeczytanych stron - 2263.

Kategorie były nudne
Chociaż początkowo nie byłam zadowolona na jakie pojęcia zdecydowały się twórczynie to z perspektywy czasu jestem raczej wdzięczna niż zniesmaczona, nawet mimo niskiej średniej oceny. Zwykle w moich planach czytelniczych bowiem znajdują się albo dramaty, albo książki młodzieżowe, jednak przez maraton przeczytałam także fantastykę i coś na kształt kryminału z czego jestem zadowolona. Chociaż w historię o górskich zmaganiach trudno było mi wejść i kilkukrotnie prawie się poddałam to dalsze losy bohaterów okazały się o ciekawsze, nawet mimo przewidywalności. Miałam też obawy odnośnie opowieści o łowcy duchów czytałam z uśmiechem, była dla mnie po prostu urocza i ani trochę nie przypominała horroru. Odskocznia od typowych lektur była, więc dla mnie przyjemną odmianą.

Presja i te sprawy
Spotkałam się z wieloma opiniami, że BookAThon sensu nie ma, ponieważ jedyne co robi to wywiera na nas presje. Prawdą jest iż nacisk powstaje jednak nie był to dla mnie bodziec negatywny, a wręcz motywował do dalszego czytania. Poza tym inicjatywa powstała z myślą, że będzie to zabawa, nie wyścigi w ilości przeczytanych stron, dlatego nie podołanie wyznaczonym celem powinniśmy przyjmować z podniesionym czołem i mówić: najważniejsze, że próbowałem.

Następne edycje tak, czy nie?
Z kolejną odsłoną tej maratonu mamy spotkać się już w zimie. Z mojej strony jeśli tylko obowiązki i zdrowie pozwolą z przyjemnością z takiej motywacji skorzystam, nawet jeśli miałabym nie podołać wszystkim kategorią, czy nie przeczytać wyznaczonej liczby stron. Niech zabawa pozostanie zabawą, a wtedy żyć będzie przyjemniej. Mój głos oddaję zatem na tak dla BookAthonu.

&&&

Jakie są wasze wrażenia z BookAThonu? A może jesteście przeciwnikami takiej akcji? Argumenty za i przeciw tej akcji, wrażenie, sukcesy i małe niepowodzenia - o wszystkim z chęcią przeczytam w komentarzu, zatem opowiadajcie.

2 komentarze:

  1. Ja nie mam ochoty na ten moment brać udział w tym maratonie, nie jest to coś dla mnie, wolę sobie sama ustalać jaką książkową kategorię chce teraz czytać i ile czasu poświęcić na lekturę :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ponad 2 tyś stron? Wow! Cudowny wynik - gratuluję :)
    Ja nie mam nic przeciwko takim akcjom. Jeśli na kogoś wywiera zbyt wielki nacisk i mu to przeszkadza, to nie musi się zmuszać i brać w tym udziału.
    Ja niestety nie brałam udziału w dotychczasowych bookathonach, bo czas nie pozwalał, ale może kiedyś w przyszłości się to zmieni.
    Pozdrawiam :D
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń