28.10.2016

Baśniowy pocałunek na tle szkarłatnego śniegu

Tytuł oryginału: Der Märchenerzähler
Tytuł polski: Baśniarz
Autor: Antonia Michaelis
Tłumaczenie: Reneta Ożóg
Wydawnictwo: Dreams

Anna całe swoje życie spędziła w ochronnej bańce. Gdy pewnego dnia nastolatka spotyka jednak na swojej drodze niebezpiecznego, handlarza narkotyków, jej ochrona słabnie.
A potem przychodzi miłość, która zamydla dziewczynie oczy.
Abel ma, bowiem drugą twarz – łagodnego i fascynującego baśniarza, który snuję własną intrygującą opowieść. Historia fascynuję Anne do tego stopnia, że dziewczyna nie zauważa czyhającego na nią niebezpieczeństwa, do chwili gdy jest już za późno.
Co jeśli domysły dziewczyny były prawdą? Co jeśli oddała swoje serce mordercy?

Spróbuj odgadnąć co w tym świecie jest fantazją. 


&&&

Baśniarza poznałam dzięki mojej koleżance, która nie lubi czytać, a jednak pokochała tę historię. Czy taka rekomendacja nie wydaje się najlepszą z możliwych? Jak dobra musi być powieść, która wzruszyła twarde serce? Podeszłam, więc do tej książki z oczekiwaniami, czego staram się nie robić, a jednak w tym przypadku czuję się usatysfakcjonowania. I załamana jednocześnie.
- Co ci leży na sercu?
- Nic - odpowiedziała i po chwili dodała: - Świat.
- Tak - odparł Magnus. - Tak wyglądasz, jakby świat leżał ci na sercu.
Zacznę od rzeczy, która bolała mnie najbardziej, czyli od polskiego wydania. O ile okładka i opis są naprawdę niezłą robotą, o tyle tłumaczenie jest o-k-r-o-p-n-e. Po pierwsza mnóstwo powtórzeń, które irytowały w tak dużym nakładzie. Po drugie nie dbałość o interpunkcje, w której błędy pojawiały się nagminne. Po trzecie głupie sformułowania, czego przykładem mogą być słowa: moje drogie dziecko, pojawiająca się w każdej wypowiedzi Gitty, która była zaledwie kilka miesięcy starsza od swojej odbiorczyni, no kto tak mówi? Po czwarte przeskoki w wersach. Jasne, mogłam się połapać, że daną kwestię mówi już ktoś inny, ale nie powinnam się tego domyślać, powinnam to wiedzieć. W kilku miejscach zabrakło też wersu przerwy między kolejnymi perspektywami. Mogłabym oczywiście machnąć na to wszystko ręką i powiedzieć w wydawnictwie też pracują ludzie, jednak jako kupujący daną książkę chcę otrzymać dobrze wykonaną pracę, przecież wydaje na to swoje pieniądze.
Michaelis pisze dość prosto, choć nie można jej odmówić własnego stylu. Niestety nie zawsze sposób w jaki pisała był dobry, ponieważ w trakcie czytania dość wyraźnie odczuwałam pewne niedopracowanie. Na przykład w dialogach, które momentami były po prostu zbyt wyszukane jak na rozmowę nastolatków. Także wtrącanie przez autorkę wyniosłej myśli w trakcie zwykłego opisu, nie było dobrym pomysłem, ponieważ czasem nie pasowała ona do sytuacji. Na szczególna pochwałę zasługuje za to sposób w jaki została napisana baśń i wspomniany już wcześniej prolog, który uważam za małe arcydzieło.

Ale kogo interesuje później? Później jest zawsze za późno.

Tym co najbardziej mnie zaskoczyło jest fakt, jak ta książka silnie uzależnia. Pomijając intrygująco skonstruowany prolog przez pierwsze kilkanaście stron czytamy coś co nazwałabym niejakim wstępem, który nie wyróżniał się niczym, a wręcz nudził. Potem następuje jakiś przeskok, przez który zatracamy się w tej historii ostatecznie i nie potrafimy przestać szukać odpowiedzi na tak wiele pytań, które zadaje autorka.
Pisarka prowadzi tę książkę jakby z dwóch perspektyw. Pierw opowiada o losach Anny, Abla i Michy w brutalnej rzeczywistości, w którą wkrada się morderstwo. Później rysuje słowami historię Małej Księżniczki żyjącej w świecie baśni. I właśnie ta dwutorowość skradła moje serce. Zderzenie dwóch rzeczywistości, tej pięknej, w której główni bohaterowie żyją w bańce oraz trudnego życia rodzeństwa, w którym o wszystko muszą walczyć przyniosło oczekiwany efekt. Ten kontrast spotęgował bowiem wymowę omawianych wydarzeń oraz sprawił, że w mojej głowie pojawiało się kolejne pytanie bez odpowiedzi.

Strach w niczym nie pomaga. Najgorsze zdarzenia i tak się dzieją, niezależnie, czy człowiek się boi, czy nie.

Bohaterowie wydali mi się największym problem tej książki. Postaci pierwszoplanowe były wykreowane rewelacyjnie, nawet mimo że Anna wykazywała się czasem lekkomyślnością, ale nastolatki już tak chyba mają. Abel jest za to jedną z najbardziej kontrowersyjnych osobowości jakie poznałam. To chłopak o wielu twarzach z czego niektóre się nienawidzi, inne kocha, a jeszcze inne woli się pozostawić bez oceny.
Bas za to miał potencjał by stać się wyrazistą postacią, pisarka zgubiła gdzieś po drodze, jednak wytłumaczenie dla jego zachowania, a później także ciekawszą stronę jego osobowości. 
Moje największe oburzenie wywołują bohaterowie przewijające się w tle. Gitte i resztę nastolatków ze szkoły znamy jedynie z faktu, że mają określone miejsce w grupie oraz z tego, że ćpają, uprawiają seks i tyle. Autorka zapomniała wspomnieć o tych postaciach choćby słowa kontekście ich charakteru. Poza tym Michaelis wprowadziła w swojej książce dziwne stereotypy. Co mam na myśli? To, że ktoś nosi stringi nie czyni z niego dorosłego, a zabawa na sankach nie czyni z nikogo dziecka - niestety pisarka takie informacje zawarła w swojej powieści. Będąc w wieku bohaterów takie krzywdzące poglądy bolały mnie podwójnie.

Najtrudniej jest wybaczyć samemu sobie.

Baśniarz to historia do bólu prawdziwa. To powieść o miłości brata do siostry, która powinna pokonać wszystko, o miłości dwójki zupełnie różnych nastolatków, która nie powinna się wydarzyć, o miłości rodzica, która powinna wyławiać z mroku. Ale słowo powinna zmienia wszystko. Czy i my nie powinniśmy miłować wszystkich? W tej książce wszystko wydaje się być  oczywiste, a jednocześnie nic takie nie jest.
Po zakończeniu tej lekturze czułam się pogruchotana, a moje serce doznało poważnego upadku. Nie wiedziałam co mam zrobić ze swoim życiem. Teraz, gdy analizuję tę historie z perspektywy czasu, widzę więcej mankamentów niż zaraz po jej skończeniu. Nie zmienia, to jednakże faktu, że autorka wykreowała naprawdę wciągającą historię, którą będę wspominać z niejakim wzruszeniem. Polecam jeśli macie ochotę na książkę młodzieżową z mroczną zbrodnią w tle.

Moja ocena:
★★★★★★★★☆☆
(rewelacyjna-)



4 komentarze:

  1. Strasznie mnie intryguje. Mam ją zresztą na półce, czeka na swoją kolej. Tylko to tłumaczenie... :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo chciałabym przeczytać tę książkę... Mam nadzieję że niedługo to nastąpi ;)
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. W 100% zgadzam się z Twoimi zastrzeżeniami; czytałam ją co prawda już dość dawno temu, ale pamiętam jak irytowały mnie powtórzenia czy błędy korektorskie. Co do samej książki - do dziś nie wiem co mam o niej myśleć. Na pewno nie powiem, że mi się nie podobała, ale też nie mogę jednoznacznie orzec, że podbiła moje serce. Była niepokojąca, momentami przerażająca i po prostu bardzo odmienna w stosunku do całej reszty młodzieżowych powieści.

    Pozdrawiam ciepło,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno udało mi się dość niespodziewanie zdobyć tę książkę, zaczęłam ją nawet jakiś czas temu czytać, ale coś spowodowało, że odłożyłam ją na półkę. Chyba był to język, który odebrałam jako zbyt chaotyczny. Ale skoro ta powieść się dopiero po jakimś czasie rozkręca, to spróbuję jeszcze raz po nią sięgnąć :)

    OdpowiedzUsuń