15.10.2016

Od brzydkiego kaczątka do pięknego łąbędzia

Tytuł oryginału: Seeking Crystal
Tytuł polski: Znajdę cię, Crystal
Seria: Saga o braciach Benedictach (tom #3)
Autor: Joss Stirling
Tłumaczenie: Julia Chimiak
Wydawnictwo: Akapit Press


Crystal jako siódme dziecko powinna być najsilniejszą z całej rodziny. Dziewczyna nie posiada jednak szczególnie cenionych uzdolnień, a brak typowych dla jej rasy umiejętności telepatii nie dodaje jej pewności siebie. Skazana na życie w cieniu starszej siostry nastolatka stara się odnaleźć swoje miejsce w świecie zwykłych ludzi, ale i tam nie może liczyć na sukces. Gdy Diamond odnajduje swojego Przeznaczonego młodsza z rodzeństwa postanawia usunąć się w cień i zniknąć w swoim ukochanym mieście - Wenecji. 
Czy tam dziewczyna może czuć się bezpieczna? Czy Crystal dane będzie odnaleźć miłość swojego życia? I czy jedynie jej ukochany poprzysiągł ją odnaleźć?

&&&

Okładka, chociaż na zdjęciu wydaję się brzydka, to na żywo prezentuje się naprawdę przyzwoicie. Nie rozumiem, dlaczego nagle zdecydowano się na umieszczenie tak wyrazistego, niebieskiego tła, zamiast delikatnych zawijasów jak w przypadku poprzednich tomów, jednak mówi się trudno i żyje dalej. Czerwień serca na zdjęciach wydaję się ciemna, w rzeczywistości jest o wiele jaśniejsza, w pewien sposób nawet pasuję kolorystycznie do pozostałych elementów. Obwoluta nie oczarowała mnie tak jak w przypadku poprzednich tomów, pozostaje jednakże ładna, więc nie mogę się zbyt mocno skarżyć.
Autorom z każdym kolejnym tomem opisywania jednego środowiska jest albo coraz trudniej, albo coraz łatwiej rozwijać kolejne wątki. Joss Stirling nie zapisuje się po żadnej z wymienionych stron, jej powieści wciąż pozostają na podobnym poziom. Podczas czytania już trzeciej części serii jej autorstwa nie odczuwałam, że pisarce zabrakło pomysłów na dalszy rozwój akcji, lub motywacji by dalej tworzyć. Poznawanie kolejnego z braci okazało się, więc kolejnym krokiem w świecie sawantów, nie mniej udanym niż pozostałe.

- Nie martw się, kochanie, nie zamierzam robić nic nielegalnego.
Trace uśmiechnął się szeroko.
- Poproszę twoją mamę, Sky i Phoenix, żeby zrobiły to dla mnie.
- Nawet tego nie sugeruj, Diamond. Ta trójka stworzyłaby drużynę nie do zatrzymania: mama widzi przyszłość, Sky jest coraz lepsza w przesuwaniu przedmiotów przy pomocy umysłu, a Phoenix potrafi zatrzymywać czas. Razem mogłyby się włamać do Frot Knos i nikt by tego nie zauważył.


Xava poznaliśmy wcześniej, jako tego najbardziej sarkastycznego z rodziny, który potrafił rozluźniać atmosferę jednym stwierdzeniem. Jego z poznanych już bohaterów najtrudniej było nie polubić czytelniczce, bowiem swoją wesołością zakrywał mroki świata. Był niezwykle oddany własnej rodzinie, pokazał się też, jako opiekuńczy i zazdrosny nastolatek. To właśnie zdolności brata numer pięć uznałam także za najbardziej przydatne, a tym samym najbardziej ich pożądałam. Czy nie wspaniale byłoby leczyć innych ludzi dotykiem własnej dłoni?
Crystal jest dziewczyną, z którą utożsamić się może większość nastolatek w dzisiejszym świecie. Pełna kompleksów, nie pewna swojej tożsamości i niedoceniająca własnej wartości bohaterka łatwo może dobyć zarówno nienawiść, jak i sympatie ze strony czytelnika. Ja znalazłam się po drugiej stronie barykady ceniąc tę dziewczynę za jej umiejętność pozostawania w cieniu bez głośnych skarg. Żyć w cieniu uzdolnionych krewnych nie jest przecież tak łatwo, szczególnie gdy własne moce wcale nie są imponujące. Cenie sobie także fakt, że dziewczyna nie boi się własnego zdania, ani jego wyrażania, nie mdleje też na widok przystojnych chłopaków oraz szczerze przyznaje się do swojego uwielbienia do gwiazdy kina. Postać ta udowadnia jak ważna jest wiara we własne ja i posiadane przez nas zdolności, które choć z pozoru niewartościowe mogą okazać się pięknym darem. 
Znajdę cię, Crystal daje również możliwość poznania braci, o których wcześniej wiedzieliśmy zaledwie strzępki informacji. Nie dowiemy się, co prawda o nich czegoś niespodziewanego, ale pogłębimy wiedzę o nich w stosunku do wcześniejszych tomów. W trzeciej części, bowiem rodzeństwo będzie współpracować starając się przeciwstawić kolejnemu zagrożeniu przez większość powieści, a nie tylko przy jej zakończeniu.

Jestem mniej więcej tak twarda jak pianka marshmallow. Szantaż emocjonalny zawsze na mnie działa.

Ważnym elementem tej powieści jest jej tło. Malownicza Wenecja została sprawnie opisana przez autorkę, co pozwoliło wczuć się w atmosferę zupełnie odmienną od znanej nam z większości powieści Wielkiej Brytanii, czy Stanów Zjednoczonych. Włochy zostały mi pokazane z bardzo dobrej strony i aż miałam ochotę znaleźć się w tych krętych uliczkach, o których czytałam.
Stirling pisze bardzo prosto sprawiając, że książkę czyta się niezwykle szybko i łatwo jest wejść do przedstawionego przez pisarkę świata. Czarni bohaterowie posiadają dość powszechną motywację, ale ich plan jest bardzo brutalny, szczególnie dla osób, które zdążyły już pojąć jak dużą rolę pełnią Przeznaczeni w świecie sawantów. Skoro już poruszyłam temat miłości, to muszę przyznać, że nie obrzydziła mnie błyskawiczna decyzja o ślubie, jak co po niektórych. Pogodziłam się i może nawet polubiłam, że emocje pojawiają się tutaj bardzo szybko, ponieważ mamy do czynienia z innym światem od naszego, więc wszystko zależy od kreatywności autorki.  Stirling stworzyła miły w odbiorze, jednak dość pospolity obraz rzeczywistości.
- Tak, ona najlepiej podkreśla twoją urodę. Niepospolitą jak twoje rysy.
Zakrztusiłam się ze śmiechu.
- Ja mam urodę do podkreślenia?
- Och, przestań, Crystal! - odpaliła signora. - Nie wiem, skąd u ciebie ten pomysł, że jesteś brzydka.
Z lustra? - pomyślałam.
- To po prostu śmieszne! Nie chcę o tym więcej słyszeć. Należysz do dziewcząt, których twarze są olśniewające, a nie po prostu ładne. Setki kobiet mogą być ładne, sale jest tylko kilka oszałamiająco ładnych.


Jeśli przeczytaliście poprzednie tomy serii nie powinniście być zawiedzeni trzecią częścią. Akcja wciąż jest płynna, romans pełen namiętności, a bohaterowie pozostają barwni. Dla osób lubiących paranormalne romanse ta książka wciąż powinna być świetną przygodą, a dla pozostałych pozostać przyjemną książkę na jeden wieczór. Nie jest to nic odkrywczego, ale jako przerywnik między poważniejszymi pozycjami  ta książka sprawdzi się dobrze.

Moja ocena:
★★★★★★★☆☆☆
(bardzo dobra)

2 komentarze:

  1. Dwa pierwsze tomy były świetne - miło wspominam głównie humor oraz męskich bohaterów ;)
    Na pewno kiedyś przeczytam trzecią część - kusisz mnie tą Wenecją ;P
    Pozdrawiam cieplutko!
    houseofreaders.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tej książce, ale przyznam szczerze że mnie zainteresowała ;) Bardzo lubię opowieści tego typu.
    Pozdrawiam
    Moment Of Dreams ♥

    OdpowiedzUsuń