06.01.2017

Biegnij June, biegnij

Tytuł oryginalny: Tell the Wolves I'm home
Tytuł polski: Powiedz wilkom, że jestem w domu
Autor: Carol Rifka Brun
Tłumaczenie: Marcin Siaduszewski
Wydawnictwo: YA!

June jest typem samotnika, a jej jedynym przyjacielem jest wujek Finn. Gdy ukochany wuj umiera dziewczyna traci swoje oparcie i nie wie jak odnaleźć się w całkiem nowej dla siebie sytuacji. Okazuje się też, że dziewczyna nie była jedyną osobą bliską dla zmarłego, a on sam krył mnóstwo tajemnic.
Gdy June dostaje tajemniczy list z prośbą o spotkanie nie ma pojęcia co robić. W tej sytuacji każda decyzja będzie mieć nieprzyjemne skutki.

Co czuje dziecko, które musi dorosnąć? Jak wygląda samotność, i osobą która ją odczuwa? Jak zbudować swój świat na nowo, gdy straciliśmy jego podstawę? 



&&&

Niewiele jest książek, które fascynują zarówno opisem jak i okładką. Powiedz wilkom, że jestem w domu to jednak jedna z takich pozycji. Jej tytuł już na pierwszy rzut oka wydaje się metaforą, a ogumienie we wszystkich krajach prezentuje się pięknie. Polskie wydanie jest proste – biegnąca dziewczyna, a na dole kolorowe plamy. Gra kolorami sprawia jednakże, że oprawa fascynuje oraz cudownie prezentuje się na półce stojąc przodem jak i bokiem. Okładka nie mówi, z jaką historią będziemy mieć do czynienia, może to być powieść ze zbrodnią w tle, ale również spokojna obyczajówka. Sprawdza się tutaj drugie proroctwo, bowiem książka Carol Rifka Brunt to powieść melancholijna, spokojna, hipnotyzująca swoją aurą smutku i samotności. Jest to również historia mocno odrywająca się od schematu książki młodzieżowej.

Mama porównała ją [sytuację] do kasety magnetofonowej, której nie da się przewinąć. Trudno jest jednak pamiętać, że nie da się jej przewinąć, dopóki słucha się muzyki. Zapomina się więc o tym, zatapia w muzyce, a wtedy, zanim się człowiek obejrzy, taśma się kończy.

Carol Rifka Brunt ma bardzo ładny styl i zgrabnie bawi się słowem wplątując różne obrazy pomiędzy strony powieści. W trakcie lektury spotykamy wiele wspomnień, które po prostu wpadają akcje. Początkowo może to mocno dezorientować, gdyż nie jesteśmy pewni o czym właściwie czytamy. Z kolejnymi stronami jednak przyzwyczajamy się i nie mamy problemów z określeniem czasu wydarzeń. Kolejną charakterystyczną cechą tej książki jest ogrom przemyśleń głównej bohaterki, niemal trzy czwarte powieści zajmują własne myśli June. Dla osób lubujących się w rwącej akcji będzie to bardzo męczące, ale dla mnie była to chwila oddechu od nagłych zawirowań i pozwolenie sobie na przemyślenia. Dialogi wydały mi się sprawnie prowadzone, nie mam do nich większych uwag.

Główna bohaterka powieści ma jakby dwie osobowości. Pierwsza June jest, infantylna, dziecinna i momentami bardzo irytująca. Druga June jest zaś młodą kobietą trochę pogubioną we własnym życiu, ale pełną głębokich rozmyślań. Tym co łączy obie twarze tej postaci jest nieśmiałość – dziewczyna jest outsiderską, a jej jedynym przyjacielem był wujek.
Postać, Grety fascynuje swoim zachowaniem, a bardziej jego przyczynami. Wujek Finn wywołuje uśmiech na twarzy, a jednak intryguje jego relacja z siostrzenicą. Co najlepsze pozostali bohaterowie tej powieści są równie złożeni.  

Odniosłam wrażenie, że zdobyłam dowód na to, że nie wszystkie dni są tej samej długości, a czas nie zawsze waży tyle samo. Że może istnieć nieskończona liczba światów wewnątrz innych światów, jeśli tylko im się na to pozwoli.

Relacje w tej książce są równie ciekawe, co dziwne. Z jednej strony mamy wcale nie prostą relacje Toby-Finn, która choć pełna zawirowań to chwytająca za serce swoją zwykłością. Mamy tu też pokazane relacje między rodzeństwem, którą wypełnia niepewność, zranienie i nieporozumienia.

W Powiedz wilkom, że jestem w domu poruszany jest też wątek zachorowania na AIDS, podkreślony czasem, w którym dzieje się ta historia. Autorka pokazała tu jak zmieniło się podejście do osób zarażonych, które dawniej były sensacją i przekleństwem, a dotykanie przedmiotów przez nich używanych wywoływało przerażenie. Jeszcze nie tak dawno osoby definiowano samym skrótem AIDS. 
- Mam tylko zręczne dłonie. Spójrz na całą resztę mnie. Jestem największym niezdarą na świecie.
- Trochę jak superbohater z tylko jedną mocną.
- Za dużo powiedziane. A co z tobą? Na czym polega supermoc June Elbrus?
(…)
- Najtwardsze serce na świecie.

Powiedz wilkom, że jestem w domu to książka nie tyle o przyjaźni, która odgrywa tu tak dużą role, nie o relacjach, które są tu mocno zarysowane, ale o samotności, która dotknęła niemal każdego bohatera tej powieści. A jak pokazuje ta historia samotność może mieć różne odcienie ukryte w palecie standardowych barw. Przecież widzimy tylko fragmenty, nawet gdy wydaje nam się, że wiemy wszystko.

Polecam osobom, które chcą zasmakować w melancholii i nie boją się trudnych tematów. Ta książka to pamiętnik zagubienia, miłości nieznającej końca i zdolnej do poświęceń oraz budowania swojego świata od nowa.

Moja ocena:
★★★★★★★★★☆
(wybitna)




5 komentarzy:

  1. Słyszałam już tyyyyle dobrego na temat tej powieści, a nie miałam jeszcze okazji po nią sięgnąć. :( Uwielbiam wszelkie trudne tematy, więc spodziewam się, że przypadnie mi do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ooo! Nie słyszałam nigdy o tej książce :D Ale w sumie to tematyka mnie zaciekawiła, więc muszę się za nią rozejrzeć :)
    Pozdrawiam! Dolina Książek

    OdpowiedzUsuń
  3. Urzekł mnie tytuł ! Totalnie! Chociażby dla niego samego, na pewno w niedługim czasie sięgnę po tę pozycję :D Zręcznie wplatasz fragmenty bądź cytaty powieści w recenzję, bardzo mi się to podoba :)

    Pozdrawiam
    http://ksiazkoholikzpowolania.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś ją widziałam na promocji i do tej pory odżałować nie mogę, że jednak jej nie kupiłam ;/

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. Zapowiada się bardzo interesująco, chętnie sięgnę po książkę. :)

    OdpowiedzUsuń