17.01.2017

Upadłeś, więc wstań

Tytuł oryginalny: Über meinen Schatten: Eine Reise zu mir selbst
Tytuł polski: Moja walka o każdy metr
Autor: Thomas Morgenstern
Tłumaczenie: Barbara Toczek
Wydawnictwo: Sine Qua Non

Każdy wie kim jest Thomas Morgenstern. To trzykrotny mistrz olimpijski, zdobywca podwójnej Kryształowej Kuli, ośmiokrotny mistrz świat.
Ale kim jest „Morgi”?

Austriacki sportowiec budzi się w szpitalu po poważnym upadku, pamiętając wszystko poza swoim ostatnim skokiem. Wydawać by się mogło, że powrót na odbywające się za miesiąc Igrzyska Olimpijskie w Soczi jest bardziej niż niemożliwy. Tymczasem Morgenstern nie poddaje się i zaczyna bitwę o powrót do pełni zdrowia oraz tą o wiele trudniejszą, o pokonanie własnych obaw i paraliżującego strachu.

&&&

Sięgając po Moją walkę o każdy metr spodziewałam się schematycznej autobiografii. Myślałam, że przeczytam o dzieciństwie austriackiego sportowca, jego początkach i w kilku słowach o przyczynach podjęcia decyzji o zakończenia kariery. Tymczasem ta książka to historia upadków – tych przerażających na skoczni, tych w życiu miłosnym, tych, które przeżywał na początku swojej kariery i tych chwil gdy podupadał na charakterze.  Jest to więc nie tyle autobiografia co niejako pamiętnik trzykrotnego mistrza olimpijskiego, który czyta się naprawdę szybko i przyjemnie.


Wspomnienie blokuje.
Każdy upadek coś w tobie pozostawia. Czasami blizny, często ból, zawsze wspomnienia.

Nie mogę się niestety odnieść do strony wizualnej tej pozycji, bowiem  czytałam ją na czytniku. Niemniej nawet czarno-białe zdjęcia wydawały mi się ciekawymi wstawkami pomiędzy tekstem, więc mam wrażenie, że książka będzie się dobrze prezentować w formie fizycznej.

To nie jest pozycja napisana za pomocą skomplikowanego słownictwa. Mamy tu do czynienia raczej ze zdaniami prostymi, ułożonymi codziennym językiem. Nie znajdziemy w tej pozycji również dialogów, a raczej ich krótki opis, który wyjaśnia nam czego dotyczyła rozmowa.  Dzięki temu chwilami można odnieść wrażenie, że słuchamy wyznań naszego znajomego.
Moim ulubionym fragmentem jest chyba moment, gdy Thomas opisuje swoją relacje z Cristiną używając do tego metafory ognia. Była to naprawdę ciekawa i dobrze skonstruowana wypowiedź. Trudno jest też nie uśmiechać się do tych fragmentów, gdzie sportowiec mówi o swojej małej córce, ubierając to w proste słowa, ale jednocześnie sprawiając, że wydaję się to bardzo rozczulające.

Tylko niezwykła siła miłości, do tego małego człowieka, którego rzekomo zostawiłem, pozwala mi iść dalej przed siebie. Czerpać naukę. Wstać. Wyciągać konsekwencje. Patrzeć w przyszłość.

Thomas opowiada w swojej książce również o emocjach, które towarzyszyły mu przy wchodzeniu na skocznie, czy oddawaniu skoku. Sprawia, że choć przez chwilę czytelnik może zrozumieć jak to jest stać na samym szczycie znienawidzonej przez Morgensterna skoczni w Planicy, przygotowywać się do skoku. Austriak pisze też o przełamywaniu granic i o podejmowaniu ryzyka – nieodłącznych elementach życia skoczka narciarskiego biorącego udział w Pucharze Świata. 
Wartym zauważania jest fakt, że Morgenstern w swojej książce nie koloruje rzeczywistości, ale szczerze mówi o swoich odczuciach. Skoczek nie boi się mówić o własnych wadach, trudnej relacji z trenerem czy Gregorem Shlierenzaurem.  Mówi o swoich wadach, o tym jak bardzo bywa uparty, jak w młodości brakowało mu pokory i jak zazdrościł innym kolegom, samemu czując się niedocenionym. Jest to więc nie tyle dziennik gwiazdy skoków narciarskich, ale zwykłego mężczyzny, który robił to co kocha.

Nie ma światła bez cienia. Sztuką jest jednak widzieć światło, ale nie doszukiwać się cienia.

Moja walka o każdy metr to historia powstawania wielkiego sportowca z kolan na sam szczyt. Nie jest to jednak opowieść przypominająca filmy Disneya gdzie sportowcy szybko powstają i bez wysiłku wracają do poprzedniej formy. Nie, jest to dziennik trudnej pracy by zdążyć na wymarzone Igrzyska Sportowe, mimo że ciało wciąż pulsuje z bólu. To również pozycja o przełamywaniu strachu, który pojawiał się w młodym zawodniku z każdym kolejnym wypadkiem na skoczni. To w końcu pamiętnik ogromnej miłości do sportu, która stanęła naprzeciw równie dużej miłości do własnej rodziny i swojego zdrowia. Nie zawsze przecież odejście jest przegraną, czasem jest zwycięstwem.

Moja ocena:
★★★★★★★☆☆☆
(bardzo dobra)

2 komentarze:

  1. Cieszę się, że ta książka wypada tak dobrze i że nie jest schematyczna. Mam w planach jej przeczytanie, a teraz jestem nastawiona jeszcze bardziej pozytywnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tytuł adekwatny do sytuacji xd. Nie interesuję się aż tak bardzo światem skoków narciarskich, aczkolwiek ta pozycja brzmi ciekawie

    Pozdrawiam
    toreador-nottoread.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń