11.03.2017

Miłość pozbawiona brudu świata

Tytuł oryginału: Everything, everything
Tytuł polski: Ponad wszystko
Autor: Nicola Yoon
Tłumaczenie: Donata Olejnik
Wydawnictwo: Dolnośląskie

Maddy choruje na zespół SCID, czyli ciężki złożony niedobór odporności. Ma siedemnaście lat i nigdy nie opuściła murów sterylnej fortecy jaką jest jest rodzinny dom. I chociaż wszystkie spełniania marzenia musiała wyrzucić z głowy, to dziewczyna pozostaje niemal zadowolona ze swojej sytuacji.
W poukładane życie nastolatki wkroczy, jednak nowy sąsiad, który pokaże jej, że być wcale nie znaczy żyć.



&&&

Nie jestem do końca  pewna czego się spodziewałam po zobaczeniu tak urokliwej okładce. Przesłodzonego romansu? Banalnej książki młodzieżowej? Ponad wszystko kwalifikuję się po trochu do obu z przytoczonych przeze mnie kategorii. Z jednej strony jest to historia momentami wręcz do bólu przewidywalna, z kilkoma drobnymi niespodziankami. Z drugiej zaś to słodka opowieść o rodzącej się miłości  pomiędzy dwójką młodych ludzi. Powieść urozmaicają jednakże pojawiające się tu kolejne problemy związane z nietypowym schorzeniem na jakie cierpi główna bohaterka oraz jej przeżycia do choroby nawiązujące. I to wszystko składa się na dobry, choć nie rewelacyjny debiut Nicoli Yoon.

Gdyby moje życie było książką i dałoby się je przeczytać od końca, nic by się nie zmieniło, Dzisiejszy dzień jest taki sam jak wczorajszy. Jutro będzie takie samo jak dzisiaj.

Fabuła z pozoru nie wydaję się niczym szczególnym. Ot historia poważnie chorej dziewczyny, która poznaje chłopaka, co pozwala jej odkryć piękno życia. Na początku wydaję się, że historia zawarta w tej książce, faktycznie do tego prowadzi, a czytelnik zastanawia się czy doczeka się przesłodzonego, czy dramatycznego  zakończenia. W pewnym momencie powieść zmienia jednak swój kierunek i tworzy się trzecia wizja końcowych kartek Ponad wszystko.
Język, jakim posługuje się autorka jest bardzo prosty, ale przyjemny w odbiorze, pomijając kilka fragmentów, gdzie wydawał mi się nieco infantylny. Z pewnością ciekawym urozmaiceniem były grafiki umieszczone w książce, czyli rysunki, które wykonał mąż autorki. Było coś czarującego w przeglądaniu różnorakich ilustracji, będących przedłużeniem treści oraz uzupełnieniem myśli Maddy. Rozdziały tej opowieści są bardzo nikłej objętości, przez co czyta się ją nie tyle szybko, co błyskawicznie.

Obietnica - kłamstwo, którego ma się zamiar dotrzymać.

Autorka skupiła się w tej historii bardzo mocno na zmianach jakie zachodzą w głównej bohaterce. Poznajemy ją jako nastolatkę przyzwyczajoną do życia w swojej bańce, lecz z każdą kolejną stroną możemy dostrzec zmiany w jej charakterze, wahania w postanowieniach, niepewności co do słusznych wartości. Zaskakujące jest to, że Maddy nie jest pesymistką, ale optymistyczną, niepewną, skromną dziewczyną, która zaczyna się gubić we własnym życiu. Rozwój jaki obserwujemy w tej bohaterce, zmiany jakie w niej zachodzą, są cudownym zjawiskiem do obserwowania. Jej momentami infantylne myśli, czy zachowania wywoływały uśmiech na mojej twarz.
Niestety przez świetną kreację głównej postaci ucierpieli pozostali bohaterowie. Olly był sympatycznym chłopakiem, za którym różnorakie problemy rodzinne kroczyły krok w krok. Otrzymał on jednakże zbyt mało czasu bym mogła jakkolwiek dokładniej go określić, czy zapamiętać. Chłopak był po prostu... cudowny według Maddy.
Bardzo ciekawą postacią wydaję się być matka głównej bohaterki, która chociaż jedynie miga gdzieś na drugim planie to ma ciekawy wpływ na przebieg fabuły.

Ciekawy jest też fakt, że w tej książce mamy do czynienia nie tylko z miłością cukierkową, nieśmiałą i sielanką, ale też z uczuciem mrocznym, zaborczym, pełnym lęku. Tworzy to bardzo ciekawy kontrast, pokazuję, że emocje mogą mieć zupełnie odmienne twarze.


Może dorastanie wiąże się z rozczarowywaniem ludzi, których kochamy.

Ponad wszystko to kolejna książka, która mogę określić jako po prostu dobrą, ale bynajmniej nie porywającą. Bohaterowie tej powieści nie pozostaną, bowiem w mojej głowie na długo, a sama historia mimo wszystko nie wydaję się mi czymś godnym zapamiętania.
Jest to albowiem pozycja, która może skłonić młodszego odbiorcę do chwili refleksji nad własnymi narzekaniami na własną sytuację, ale dla starszego czytelnika będzie po prostu dobrą pozycją w chwili odpoczynku, jednak niczym więcej. Jeśli macie więc ochotę na coś głębszego szukajcie dalej, jeśli potrzebujecie czegoś lekkiego i przyjemnego sięgnijcie po debiutancką powieść Nicoli Yoon.

Moja ocena:
★★★★★★☆☆☆☆
(dobra)

2 komentarze:

  1. Miałam okazję widzieć tylko okładkę tej książki, może czytałam opinie jej dotyczące, ale z całą pewnością było ich niewiele, bo w ogóle nie kojarzę jej zawartości :D Jednak po opinie jaki nam zaserwowałaś i po Twojej opinii, cóż, ja po książkę nie sięgnę, nie lubię tego typu lektur - czytanie o chorobach i miłości nie jest tym czego szukam w książkach, no i ten banał, o którym wspomniałaś, ot, nie dla mnie :<

    LeonZabookowiec.blogpsot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Słyszałam o tej książce już sporo, ale nie wiem czy fabuła mnie zachęca. Mój blog

    OdpowiedzUsuń