W roku 2025 przeczytałam 35 książek. Byłam jednak w swoim czytaniu zdecydowanie bardziej bezkompromisowa, jeśli bowiem jakaś historia nie wciągała mnie po jednym, dwóch, albo maksymalnie trzech rozdziałach odkładałam ją na bok i szukałam dla siebie czegoś innego. Trochę stało się tak za sprawą mojego postanowienia, że przestaję być tą, która daje tysięczne szanse, ale chyba przede wszystkim, dlatego, że zwyczajnie mam teraz zdecydowanie mniej czasu by czytać. Jeśli więc wyrwę gdzieś wieczorem tą chwilkę dla książki to chcę ją poświęć na to, co naprawdę mi się podoba. I tak wybrałam w tym roku aż 7 najlepszych książek i przyznałam 2 wyróżnia.
Zaczynając od wyróżnień właśnie, chciałabym zwrócić Waszą
uwag na „Under your spell”, czyli komedię romantyczną z gwiazdą rocka w roli
głównej. Laura Wood napisała książkę przy której bawiłam się absolutnie
rewelacyjnie. Uśmiechałam się do siebie, polubiłam obie główne postaci,
naprawdę mocno kibicowałam ich relacji, ale też bardzo lubię tu wątek
siostrzeństwa. W przypadku tej powieści można by co prawda odhaczać po kolei
wydarzenia, które w tego typu historii mają miejsce niemal zawsze, ale
przynajmniej mnie nie odbierało to przyjemności z lektury. Z drugiej strony
chciałabym wspomnieć o „Siedmiu ostrzach” czyli debiucie Karoliny Grypińskiej,
który nieustannie kojarzy mi się z „Szóstką wron”. Naprawdę zgrabnie napisana
historia fantastyczna, której najmocniejszą stroną są interesujące postaci.
Będę wypatrywać drugiego tomu.
Tym, że trzy książki Liz Tomforde znalazły się w tym
zestawieniu najbardziej zaskoczyłam samą siebie. Nie spodziewałam się bowiem,
że umieszczę tu całą serię romansów. Te książki moim zdaniem w pełni zasłużyły
by się tu znaleźć. Uwielbiam sposób w jaki autorka korzysta z popularnych motywów
i pisze relacje między postaciami. Moim zdaniem dla fanek romansów sportowych
pozycje obowiązkowe.
„Romans tylko na lato” to z kolei powieść obyczajowa pełna
emocji, w której wspaniale napisane wątek romantyczny został wpleciony w życie
bohaterów, dla których życie nie zawsze było łaskawe. Bardzo emocjonująca
książka przez którą niemal przepłynęłam.
O „Out on the Limb” muszę się zaś powtórzyć. To jest dla mnie jeden wielki literacki ciepły kocyk. Książka oparta na motywie niespodziewanej ciąży, która wbrew temu czego mogłabym się spodziewać, absolutnie mnie w sobie rozkochała, otuliła swoją przytulnością i absolutnie nie chciałam jej kończyć. Czytałam w języku angielskim i nie mogę się doczekać aż przeczytam ponownie, ale w języku polskim jako widoczne na zdjęciu „Jesteś moim jutrem”.
„Nie jestem jak ojciec” wyróżnia się na tle innych książek z
tego zestawienia tym, że jej nie czytałam dla przyjemności. Dramatyczna
opowieść o chłopcu dla którego ludzie przez całe życie byli okrutni, a on
próbował w tym piekle jakoś przeżyć. Poruszająca, bardzo dobrze napisana, dla
tych którzy szukają trudnych emocji.
Skoro jesteśmy zaś w temacie trudnych emocji to nie mogło na
mojej liście zabraknąć „In Memoriam”. Przeczytałam w lutym i mogę sobie tylko
przytaknąć, bo już zaraz po jej przeczytaniu pisałam że znajdzie sią na tej
liście. Wzruszająca historia o chłopcach, którzy wyruszają na wojnę wierząc w
kłamstwa na jej temat, które wmawiał im świat, tylko po to by przeżyć horror
frontu.







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz